Posts Tagged ‘Los Anggeles Lakers’

Lakers mocni w Bostonie

Wednesday, June 9th, 2010

04_fish
Drużyna z Bostonu rozochocona zwycięstwem w STAPLES Center liczyła na to, że równie dobrze pójdzie jej przed własną publicznością. Plany zniweczyli im koszykarze Los Angeles Lakers, w szczególności Kobe Bryant i Derek Fisher.

Kiedy w pierwszej połowie zawodnicy Phila Jacksona prowadzili różnicą 17 punktów wydawało się, że emocji w trzecim meczu NBA Finals nie będzie. Zawodnicy z Beantown nie rezygnowali z realizacji swojego planu jakim było zwycięstwo nad Lakers. Na początku czwartej kwarty po trafieniach Glena Davisa i Rajona Rondo C’s przegrywali zaledwie 67:68.

- “Straciliśmy naszą koncentrację. Zapomnieliśmy, że przeciwnicy będą nas gonić. Na szczęście trafialiśmy niezwykle ważne rzuty” – powiedział Kobe Bryant, który zdobył 29 punktów.

Liderowi Jeziorowców w Bostonie pomagał Derek Fisher. Doświadczony rozgrywający w czwartej kwarcie włączył tryb ofensywny. Od stanu 68:67 Fish w ataku grał jak natchniony. To właśnie dzięki jego punktom team z Kalifornii odpierał zakusy Celtów. Fisher na 49 sekund przed końcem przeprowadził akcję, która dała zwycięstwo Jeziorowcom. Wszystko zaczęło się od pudła Ray’a Allena. Piłkę zebrał obrońca LA i popędził w stronę kosza rywali. Ku zaskoczeniu wszystkich zdołał umieścić ją w koszu, pomimo asysty trzech przeciwników. Dodatkowo Fisher był faulowany przez Davis. Akcja 2+1 pozwoliła Lakers odskoczyć na siedem oczek (87:80).

Zagranie swojego kolegi komplementował Bryant: -” To typowe dla niego. Zawsze jest w stanie trafić niezwykle ważny rzut. On nie przestaje mnie zadziwiać.”

-” On (Derek Fisher) wygrał im mecz. To cały czas świetny zawodnik. W momencie, kiedy Bryant miał problemy, na parkiecie pojawił się kolejny lider przeciwników.” - powiedział trener C’s Doc Rivers.

Szkoleniowiec z Bostonu nie mógł w tym starciu liczyć na trafienia Ray’a Allena, który kapitalnie spisał się w drugim spotkaniu w Los Angeles. Tym razem nie trafił jednak żadnego z trzynastu rzutów z gry.

-” Taka właśnie jest koszykówka. Nie martwię się jednak o niego. Wróci na trening, aby szykować się do kolejnego meczu. Taka indolencja strzelecka może przytrafić się każdemu” – stwierdził Rivers.

Kobe Bryant:

YouTube Preview Image

Boston Celtics 84:91 Los Angeles Lakers (17:26, 23:26, 21:15, 23:24)

Celtics: Kevin Garnett 25, Paul Pierce 15, Glen Davis 12, Rajon Rondo 11 (8 as), Tony Allen 7, Kendrick Perkins 5 (11 zb), Nate Robinson 5, Rasheed Wallace 2, Ray Allen 2.

Lakers: Kobe Bryant 29 (7 zb), Derek Fisher 16, Pau Gasol 13 (10 zb), Lamar Odom 12, Andrew Bynum 9 (10 zb), Shannon Brown 4, Luke Walton 2, Sasha Vujacić 2, Jordan Farmar 2, Ron Artest 2.

The Finals: 2:1 dla Los Angeles Lakers

W dobrym miejscu w dobrym momencie

Friday, May 28th, 2010

11
Los Angeles Lakers wygrali piąty mecz rywalizacji w finale konferencji zachodniej i tym samym prowadzą 3:2. Nie było to jednak łatwe zwycięstwo, “Jeziorowcy” zapenili je sobie dopiero w ostatniej akcji.

Staples Center wybuchło z radości, a na twarzach graczy Suns pojawiło się niedowierzanie. Zupełnie inne emocje towarzyszyły im zaledwie kilkanaście sekund wcześniej. Po serii rzutów zza łuku w końcu trafił Richardson i wydawało się, że o wszystkim rozstrzygnie dogrywka. Inne zdanie na ten temat miał RonRon…

-” Od początku niezbyt dobrze czułem się w grze. W drugiej połowie było już nieco lepiej, miałem kilka dobrych przechwytów, podań i zbiórek. Myślę, że ta agresywna gra miała wpływ później na ostatnią akcję” – powiedział Artest, który w całym meczu miał tylko cztery punkty przy skuteczności 2/9.

-”‘ Wszystko jest ok. Być może zasługiwaliśmy na ten mecz, być może nie. Tak czy inaczej oni wciąż mają przewagę własnego parkietu. My wracamy do siebie i chcemy uczynić to samo, a potem wrócić tu na mecz numer 7” – powiedział Steve Nash, najlepszy wśród pokonanych z 29 punktami i 11 asystami.

Zwycięski rzut Artesta:

YouTube Preview Image

Los Angeles Lakers 103:101 Phoenix Suns (24:21, 29:24, 25:27, 25:29)

Lakers: Kobe Bryant 30 (11 zb, 9 as), Derek Fisher 22, Pau Gasol 21 (9 zb), Lamar Odom 17 (13 zb), Sasha Vujacic 5, Ron Artest 4, Andrew Bynum 2, Shannon Brown 2, Jordan Farmar 0, Luke Walton 0.

Suns: Steve Nash 29 (11 as), Amare Stoudemire 19, Channing Frye 14 (10 zb), Jason Richardson 12, Grant Hill 10, Jared Dudley 10, Goran Dragić 3, Leandro Barbosa 2, Louis Amundson 2, Robin Lopez 0, Jarron Collins 0.

Stan rywalizacji: 3:2 dla Los Angeles Lakers

Series tied

Wednesday, May 26th, 2010

suns
W meczu numer 4 finału konferencji zachodniej, gospodarze, drużyna Phoenix Suns wygrała z Los Angeles Lakers 115:106. Do tego zwycięstwa przyczynili się głównie rezerwowi “Słońc”. Po tym meczu w serii mamy remis 2:2, a rywalizacja przenosi się do LA.

Świetne zawody rozegrał Channing Frye, który do momentu dzisiejszego meczu miał 1/21 z gry w tej serii. Dziś trafił cztery “trójki” (pierwsze trafienie publiczność nagrodziła owacją na stojąco) i był jednym z bohaterów drużyny Suns.  Zwycięstwa Suns nie było by gdyby nie świetna postawa rezerwowych. Właśnie oni w końcówce meczu przechylili szalę zwysięstwa na stronę drużyny z Arizony.  Jako ciekawostkę można dodać, że trener Phil Jackson ma bilans 46:0, gdy jego drużyny zaczynały serię od prowadzenia w niej 2:0, Suns mają szansę przerwać zwycięską passę Jacksona.

- “Wierzymy w tych chłopaków, a oni naprawdę wierzą w siebie. Myślałem, że oni są lepsi w defensywie, a tymczasem byli świetni w ofensywie” - powiedział Alvin Gentry, szkoleniowiec Phoenix.

TOP 5:

YouTube Preview Image

Phoenix Suns 115:106 Los Angeles Lakers (23:23, 41:32, 21:29, 30:22)

Phoenix Suns: Amare Stoudemire 21 (8 zb), Steve Nash 15 (8 as), Channing Frye 14, Leandro Barbosa 14, Jason Richardson 11, Jared Dudley 11, Goran Dragić 8 (8 as), Grant Hill 8, Louis Amundson 7, Robin Lopez 6.

Los Angeles Lakers: Kobe Bryant 38 (10 as, 7 zb), Lamar Odom 15 (10 zb), Pau Gasol 15, Ron Artest 13, Andrew Bynum 12 (8 zb), Derek Fisher 8, Jordan Farmar 3, Shannon Brown 2, Luke Walton 0.

Stan rywalizacji: 2:2

Suns górą u siebie

Monday, May 24th, 2010

8
Drużyna Phoenix Suns wygrała trzecie spotkanie finału konferencji zachodniej. W drużynie Alvina Gentrego nie do zatrzymania był Amare Stoudemire, który zdobył 42 punkty i zebrał 11 piłek.

Alvin Gentry znalazł dobry sposób na zatrzymanie rozpędzonego ataku drużyny Lakers, a konkretnie obrone strefową. Gdy Lakers zaczęli trafiać, przestawiliśmy się na strefę. Przynosiło to efekty, dlatego nie zrezygnowaliśmy z tego – oznajmił Gentry. Kuluczem do zwycięstwa nie była jednak sama obrona, gdyby nie Amare Stoudemire wynik spotkania mógł być zupełnie inny. Amare miał również wsparcie w Robinie Lopezie, któy wrócił do gry po kontuzji pleców, center “Słońc” zdobył 20 punktów.

Przez większość meczu obie drużyny toczyły zacięty pojedynek. Decydujące dla losów pojedynku wydarzenia miały miejsce na przestrzeni czterech minut  ostatniej kwarty. Suns po osobistych Lamara Odoma przegrywali 89:90. Sytuacja szybko uległa zmianie. Koszykarze trenera Gentry’ego zanotowali serię punktową 11:2, dzięki której udało im się odskoczyć na osiem punktów. Lakers do boju poderwał Kobe Bryant. Lider ekipy z Los Angeles wraz z Pau Gasolem próbowali gonić gospodarzy. Słońca nie zamierzały wypuścić prowadzenia z rąk i umiejętnie odpierały ataki gości.

- Bardzo zależało mi na zwycięstwie. Wyszedłem na parkiet i robiłem wszystko, aby zrealizować swój plan. Porażka bardzo utrudniła by nam drogę do finału – powiedział Amare

Pięć najefektowniejszych akcji meczu:

YouTube Preview Image

Phoenix Suns 118:109 Los Angeles Lakers (29:32, 25:15, 32:37, 32:25)

Phoenix Suns: Amare Stoudemire 42 (11 zb), Robin Lopez 20, Jason Richardson 19, Steve Nash 17 (15 as), Goran Dragić 6, Grant Hill 5 (9 zb), Jared Dudley 4, Leandro Barbosa 2, Louis Amundson 2, Channing Frye 1.

Los Angeles Lakers: Kobe Bryant 36 (11 as, 9 zb), Pau Gasol 23 (9 zb), Derek Fisher 18, Ron Artest 12, Lamar Odom 10, Shannon Brown 5, Jordan Farmar 3, Andrew Bynum 2, Josh Powell 0.

Stan rywalizacji: 2:1 dla Los Angeles Lakers

Świetny Kobe

Tuesday, May 18th, 2010

sunslakers.game1.5
Los Angeles Lakers wygrali  mecz otwierający rywalizację w finale konferencji zachodniej. Gospodarze totalnie zdominowali grę już od pierwszych minut, głównie dzięki świetnej grze Kobego Bryanta.  Jednak jego partnerzy uznali, że Kobe to zbyt mało aby wygrać. 19 punktów i 19 zbiórek z ławki wniósł Lamar Odom, Pau Gasol dorzucił 21 “oczek”.  Goście z Arizony próbowali nawiązać walkę w drugiej kwarcie jednak tę odsłonę wygrali tylko dwoma punktami. Do końca meczu Lakers kontrolowali wynik spotkania.  W tym meczu do gry wrócił center “Słońc” Robin Lopez, który zdobył 14 punktów. Jednak Suns nie nawiazali walki. Warto odnotować fakt, że Kobe Bryant zdobył 40 punktów w tylko 35 minut.

- Oni nadal będą mieli nad nami przewagę wzrostu, więc musimy być tak mocno nieustępliwi, jak to tylko możliwe. Graliśmy twardo, ale nie trafialiśmy zbyt wystarczającej ilości rzutów – powiedział Steve Nash, zdobywca 13 punktów i 13 asyst dla gości.

Los Angeles Lakers – Phoenix Suns 128:107 (35:26, 27:29, 31:24, 35:28)

Los Angeles Lakers : Kobe Bryant 40, Pau Gasol 21, Lamar Odom 19 (19 zb), Ron Artest 14, Jordan Farmar 10, Shannon Brown 9, Derek Fisher 5, Andrew Bynum 4, Josh Powell 2, D.J. Mbenga 2, Luke Walton 2, Sasha Vujacic 0.

Phoenix Suns: Amare Stoudemire 23, Jason Richardson 15, Robin Lopez 14. Steve Nash 13 (13 as), Goran Dragić 13, Leandro Barbosa 11, Grant Hill 7, Jared Dudley 5, Channing Frye 3, Louis Amundson 3.

Stan rywalizacji: 1:0 dla Lakers

Artest wyjaśnia

Friday, April 23rd, 2010

Ron Artest
Skrzydłowy Los Angeles Lakers Ron Artest tłumaczy porażkę z Oklahoma City Thunder tym, że gracze LA poczuli się już zbyt pewnie. Myśleli, że mają serię w kieszeni.

“Zaspaliśmy, widzieliśmy siebie już w kolejnej rundzie play-offs. W tym meczu wcale nie szanowaliśmy piłki. Thunder przypomnieli nam, że nie możemy czuć się zbyt pewnie przed meczem z każdym przeciwnikiem. To była dla nas cenna lekcja pokory” – powiedział “Ron-Ron”

Gracze Lakers poczuli się pewni zwycięstwa gdy rozpoczęli spotkanie od wyniku 10:0. Jednak to gracze “Grzmotu” wyszli na prowadzenie w czwartej kwarcie i dali OKC pierwsze zwycięstwo w historii gry w Play-offs. Bohaterami meczu byli Kevin Durant (29pkt, 17zb, 4ast) i  Rusell Westbrook (27pkt, 8zb, 4ast).

Stan rywalizacji 2:1 dla Lakers, kolejne spotkanie w niedzielie w hali Ford Center gdzie Thunder są bardzo mocni.

Bij mistrza! Nie dziś…

Sunday, April 18th, 2010

Kobe_durant_seriesT1
Atmosferą play-offs zapachniało dziś w Los Angeles gdzie broniący tytułu mistrzowskiego miejscowi Lakers podejmowali głodnych sukcesu i debiutujących w PO Thunder. Drużyny rozpoczęły spotkanie w następujących składach. Lakers: Derek Fisher, Kobe Bryant, Ron Artest, Pau Gasol, Andrew Bynum, Thunder: Russel Westbrook, Thabo Sefalosha, Kevin Durant, Jeff Green, Nenad Krstic. Eksperci typują, że ta seria zakończy się wynikiem 4:2 dla Lakers. Drużyny w sezonie zasadniczym spotkały się cztery razy, trzy mecze wygrała ekipa z LA, dwa z nich bardzo małą różnicą punktów. Zapowiadał się bardzo ciekawy mecz.

Pierwszą kwartę rozpoczęli Thunder, jednak rzut z pół dystansu Kevina Durant nie znalazł drogi do kosza, Lakers rozpoczeli od serii 4:0. Przy stanie 10:4 Scoot Brooks poprosił o czas. Po przerwie za dwa trafił król strzelców NBA Kevin Durant. Kolejna dobra akcja “Grzmotu” i mamy 10:8. Oba zespoły toczą wyrównaną walkę na cztery minuty przed końcem pierwszej kwarty trener Jackson poprosił o czas, bo coraz śmielej poczynali sobie Thunder. Rozmowa z trenerem dobrze zrobiła “Jeziorowcą” zdobyli oni po niej pięć punktów z rzędu. Thunder nie chcąc tracić zbyt wiele punktó znaleźli Duranta na wolnej pozycji, a on zdobył trzy punkty. Zaraz po tej akcji identycznymi rzutami popisali sie Lakers, Thunder grali nieporadnie w ataku co wpłynęło na wynik 25:13 na minutę przed końcem Q1. Wyraźnie zestresowani rangą spotkania goście oddali pole gry Lakers’om. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 27:13.

Drugą odsłonę trafieniem rozpoczął Shanon Brown, trafieniem odpowiedział Collison. Przerwa odmieniła graczy Thunder, świetnie bronili i skutecznie atakowali. W tej części gry na boisku wyróżniał się rezerwowy “Grzmotu” Serge Ibaka. Rozwścieczony Phil Jackson poprosił o czas. Bowiem goście zniwelowali straty do 10 “oczek”. Po akcji 2+1 Pau Gasola przewaga LA wzrosła do 14 punktów. Trener Brooks postanowił desygnować do gry Kevina Duranta. Nie pomógł on w odrabianiu strat, wręcz przeciwnie różnica dzieląca oba zespoły powiększyła się, a po akcji Andrew Bynuma zakończonej wsadem publiczność wstała z miejsc i nagrodziła centra Lakers gromkimi brawami. Show Bynum trwało dalej, po akcji 2+1 miał on na swoim koncie 9 pkt, 5 zb, 2 bl. Lakers trzymali Thunder na dystansie ok. 12 punktów przez dłuższy czas drugiej kwarty. Przyczyną takiego stanu rzeczy była bardzo nieskuteczna gra w ataku. Obrona funkcjonowała całkiem dobrze. Minutę przed końcem Q2 przewaga LA stopniała do 8 punktów. Szansę na powiększenie przewagi miał Derek Fisher, jednak nie trafił buzzerbeatera. Wynik po pierwszej połowie 47:39.

Thunder kontynuowali pogoń w trzeciej ćwiartce gry, nie pozwalali oddawać graczom z LA łatwych rzutów. Podobnie jak w Q2 goście dobrze bronili i słabiej atakowali. Gra była bardzo wyrównana. Żadna z drużyn nie przejęła inicjatywy na dłużej niż dwie – trzy akcje. Na boisku panowała sytuacja, która w piłce nożnej nazwana zostałaby kopaniną. Zawodnicy pudłowali nawet z czystych pozycji, a różnica dzieląca obie drużyny utrzymywała się na poziomie 9 punktów. Gdy Lakers odskoczyli na 12 punktów, akcją “and one” popisał się Wesbrook i różnica znów wynosiła 9 punktów. Na boisku pojawił się Serge Ibaka i nadal grał bardzo dobrze w obronie, dorzucił również kilka punktów w ataku co dało wynik 62:54. Gospodarza oddali pole gry drużynie z OKC, po dwóch celnych rzutach wolnych Kevina Duranta “Grzmot tracił tylko 6 punktów. Trzecia kwarta nie przyniosła zmian w wyniku na tablicy 64:56.

Na ostatnią kwartę trenerzy wystawili eksperymentalne piątki złożone w większości z graczy rezerwowych. Po “trójce” Jordana Farmara Scott Brooks postanowił poprosić graczy do siebie. Gdy do gry weszli startowi gracze, Thunder zaczęli grac szybciej, jednak nie przynosiło to skutku. Obrona Lakers skupiła się dziś na Durancie i nie szalał on na boisku (średnio ponad 30 pkt). Różnica nadal oscylowała w granicach 9 punktów. 7 minut przed końcem Ron Artest złapał piąty faul, jednak Phil Jackson pozostawił go na boisku. Ron-Ron pełnił dziś ważną rolę, czyli krył Kevina Duranta. Goście wyraźnie szukali szóstego faulu Artesta, aby więcej miejsca miał Durant, Ron dobrze krył pierwszą strzelbę gości. Scenariusz ciągle się powtarzał, gdy Thunder dochodzili Lakers na 6 punktów, “Jeziorowcy” odskakiwali na 10 “oczek”. Przy 6 punktach przewagi Lakers pięknym blokiem na Gasolu popisał się Westbrook, jednak sędziowie dopatrzyli się faulu. Hiszpan wykorzystał daną mu szansę i zdobył dwa punkty z lini. Na minutę przed końcem na otwartej pozycji do rzutu za trzy znalazł się Fisher, otrzymał piłkę i nie zmarnował danej mu szansy. Debiutujący w play-offs Thunder zdali sobie sprawę, że ucieka im zwycięstwo zdobyli cztery punkty z rzędu doprowadzając do stanu 84:77. Nie zdało się to na wiele bo taki rezultat utrzymywał się w momencie gdy do końca zostało 35 sekund. Gracze z OKC faulowali, nie przyniosło to jednak skutku. Ostateczny wynik meczu 87:79

Od początku meczu prowadzili gospodarze i nie oddali inicjatywy ani razu. Oba zespoły były nieskuteczne. Jednak to ekipa z LA lepiej czuła się dziś w twardej, obronnej koszykówce. W barwach LA najwięcej punktów zdobył Kobe Bryant (21), a Pau Gasol dołożył 13 zbiórek. Dla Thunder 24 punkty zdobył ich lider Kevin Durant. Kolejne spotkania tej serii zapowiadają się niezwykle interesująco.



Reklama
stat4u